Godne polecenia

Boże  Miłosierdzie

                Siostrę Faustynę wybrał Pan Jezus na sekretarkę i apostołkę swego miłosierdzia, aby przez nią przekazać światu wielkie orędzie.
W Starym Zakonie – powiedział do niej – wysyłałem proroków do ludu swego z gromami. Dziś wysyłam ciebie do całej ludzkości z moim miłosierdziem. Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając ją do swego miłosiernego serca.

Misja Siostry Faustyny polega na trzech zadaniach:
– przybliżeniu i głoszeniu światu prawdy objawionej w Piśmie Świętym o miłości miłosiernej Boga do każdego człowieka;
– wypraszaniu miłosierdzia Bożego dla całego świata m. in. przez praktykę podanych przez Pana Jezusa nowych form kultu Miłosierdzia Bożego, którymi są: obraz Miłosierdzia Bożego z podpisem: Jezu, ufam Tobie, święto Miłosierdzia Bożego w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, koronka do Miłosierdzia Bożego i modlitwa w godzinie Miłosierdzia;
– zainspirowaniu apostolskiego ruchu Miłosierdzia Bożego, który podejmuje zadanie głoszenia i wypraszania miłosierdzia Bożego dla świata oraz dąży do doskonałości drogą wskazaną przez św. Siostrę Faustynę. Jest to droga polegająca na postawie dziecięcej ufności wobec Boga, która wyraża się w pełnieniu Jego woli oraz postawie miłosierdzia wobec bliźnich. 

  1. Obraz Jezusa Miłosiernego

Jego rysunek został ukazany w wizji, jaką Siostra Faustyna miała 22 lutego 1931 roku w celi płockiego klasztoru. Wieczorem, kiedy byłam w celi – pisze w Dzienniczku – ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. (…) Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie(Dz. 47). Chcę, aby ten obraz (…) był uroczyście poświęcony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, ta niedziela ma być świętem Miłosierdzia.

Treść tego obrazu bardzo ściśle wiąże się więc z liturgią tej niedzieli. Kościół czyta w tym dniu Ewangelię według św. Jana o ukazaniu się zmartwychwstałego Chrystusa w Wieczerniku i ustanowieniu sakramentu pokuty (J 20,19-29). Obraz przedstawia więc zmartwychwstałego Zbawiciela, który przynosi ludziom pokój przez odpuszczenie grzechów, za cenę swej męki i śmierci krzyżowej. Promienie krwi i wody, płynące z przebitego włócznią Serca (niewidocznego na obrazie) oraz blizny po ranach ukrzyżowania przywołują wydarzenia z Wielkiego Piątku (J 19,17-18; 19,33-37). Obraz Jezusa Miłosiernego łączy więc w sobie te dwa ewangeliczne wydarzenia, które najpełniej mówią o miłości Boga do człowieka.

Charakterystyczne dla tego wizerunku Chrystusa są dwa promienie. Pan Jezus, zapytany o ich znaczenie, wyjaśnił: Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz (…) Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie (Dz. 299). Oczyszcza duszę sakrament chrztu i pokuty, a karmi ją najobficiej Eucharystia – więc te dwa promienie oznaczają sakramenty święte i wszystkie łaski Ducha Świętego, którego biblijnym symbolem jest woda, oraz nowe przymierze Boga z człowiekiem zawarte we krwi Chrystusa.

Obraz Jezusa Miłosiernego często bywa nazywany obrazem Miłosierdzia Bożego, co jest słuszne, ponieważ właśnie w misterium paschalnym Chrystusa najwyraźniej objawiła się miłosierna miłość Boga do człowieka.

Obraz nie tylko przedstawia miłosierdzie Boże, ale pełni również rolę znaku, który ma przypominać o obowiązku chrześcijańskiej ufności względem Boga i czynnej miłości w stosunku do bliźnich. W podpisie obrazu – z woli Chrystusa – są umieszczone słowa: Jezu, ufam Tobie. Obraz ten – powiedział także Pan Jezus – ma przypominać żądania mojego miłosierdzia, bo nawet wiara najsilniejsza nic nie pomoże bez uczynków.

Do tak rozumianego kultu obrazu, polegającego na postawie chrześcijańskiej ufności i miłosierdzia, przywiązał Pan Jezus specjalne obietnice: łaskę wiecznego zbawienia, dużych postępów na drodze chrześcijańskiej doskonałości, łaskę szczęśliwej śmierci i wszelkie inne łaski, o które z ufnością ludzie prosić Go będą. Przez obraz ten udzielać będę wiele łask dla dusz, a przeto niech ma przystęp wszelka dusza do niego.

  1. Święto Miłosierdzia

Ma najwyższą rangę wśród wszystkich postaci nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, które zostały objawione Siostrze Faustynie. Po raz pierwszy o ustanowieniu tego święta mówił Pan Jezus w Płocku w 1931 roku, gdy przekazywał swą wolę co do powstania obrazu: Ja pragnę, aby było Miłosierdzia święto. Chcę, aby ten obraz, który wymalujesz pędzlem, był uroczyście poświęcony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, ta niedziela ma być świętem Miłosierdzia (Dz. 49).

Wybór pierwszej niedzieli po Wielkanocy na święto Miłosierdzia ma swój głęboki sens teologiczny, który wskazuje na ścisły związek, jaki istnieje pomiędzy wielkanocną tajemnicą Odkupienia a tajemnicą miłosierdzia Bożego. Ten związek podkreśla jeszcze nowenna z koronki do Miłosierdzia Bożego, poprzedzająca to święto, która rozpoczyna się w Wielki Piątek.

Święto jest nie tylko dniem szczególnego uwielbienia Boga w tajemnicy miłosierdzia, ale także czasem łaski dla wszystkich ludzi. Pragnę – powiedział Pan Jezus – aby święto Miłosierdzia było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników.Dusze giną mimo mojej gorzkiej męki. Daję im ostatnią deskę ratunku, to jest święto Miłosierdzia mojego. Jeżeli nie uwielbią miłosierdzia mojego, zginą na wieki.

Wielkość tego święta mierzy się miarą niezwykłych obietnic, jakie Pan Jezus z nim związał. Kto w dniu tym przystąpi do Źródła Życia – powiedział Chrystus – ten dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar . W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia mojego; (…) niech się nie lęka zbliżyć do mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat . Aby skorzystać z tych wielkich darów, trzeba wypełnić warunki nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego (ufność w dobroć Boga i czynna miłość bliźniego) oraz być w stanie łaski uświęcającej (po spowiedzi świętej) i godnie przyjąć Komunię świętą.

Nie znajdzie żadna dusza usprawiedliwienia – wyjaśnił Jezus – dopokąd się nie zwróci z ufnością do miłosierdzia mojego, i dlatego pierwsza niedziela po Wielkanocy ma być świętem Miłosierdzia, a kapłani mają w dniu tym mówić duszom o tym wielkim i niezgłębionym miłosierdziu moim.

  1. Koronka do Miłosierdzia Bożego

Tę koronkę podyktował Pan Jezus Siostrze Faustynie w Wilnie 13-14 września 1935 roku jako modlitwę na przebłaganie i uśmierzenie gniewu Bożego. Odmawiający tę koronkę ofiarują Bogu Ojcu Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa na przebłaganie za grzechy swoje, bliskich i całego świata, a jednocząc się z ofiarą Jezusa, odwołują się do tej miłości, jaką Ojciec niebieski darzy swego Syna, a w Nim wszystkich ludzi. W tej modlitwie proszą również miłosierdzie dla nas i całego świata i tym samym spełniają uczynek miłosierdzia. Dodając do tego podstawę ufności i wypełniając warunki każdej dobrej modlitwy (pokora, wytrwałość, przedmiot zgodny z wolą Bożą), wierni mogą oczekiwać spełnienia Chrystusowych obietnic, które dotyczą szczególnie godziny śmierci: łaski nawrócenia i spokojnej śmierci. Dostąpią ich nie tylko osoby odmawiające tę koronkę, ale także konający, przy których inni jej słowami modlić się będą. Kiedy przy konającym odmawiają tę koronkę – powiedział Jezus – uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę . Obietnica ogólna brzmi:Przez odmawianie tej koronki podoba mi się dać wszystko, o co mnie prosić będąjeżeli to (…) będzie zgodne z wolą moją. Wszystko bowiem, co jest niezgodne z wolą Bożą, nie jest dobre dla człowieka, zwłaszcza dla jego wiecznej szczęśliwości. Przez odmawianie tej koronki – powiedział w innym miejscu Pan Jezus – zbliżasz ludzkość do mnieDusze, które odmawiać będą tę koronkę, miłosierdzie moje ogarnie (…) w życiu, a szczególnie w śmierci godzinie.

4.Godzina Miłosierdzia

W październiku 1937 roku w Krakowie, w bliżej nie opisanych przez Siostrę Faustynę okolicznościach, polecił Pan Jezus czcić godzinę swej śmierci: Ile razy usłyszysz, jak zegar bije trzecią godzinę, zanurzaj się cała w miłosierdziu moim, uwielbiając i wysławiając je; wzywaj jego wszechmocy dla świata całego, a szczególnie dla biednych grzeszników, bo w tej chwili zostało na oścież otwarte dla wszelkiej duszy.

Pan Jezus dość dokładnie określił także sposoby modlitwy właściwe dla tej formy kultu Miłosierdzia Bożego: Staraj się w tej godzinie – powiedział do Siostry Faustyny – odprawiać drogę krzyżową, o ile ci na to obowiązki pozwolą; a jeżeli nie możesz odprawić drogi krzyżowej, to przynajmniej wstąp na chwilę do kaplicy i uczcij moje serce, które jest pełne miłosierdzia w Najświętszym Sakramencie; a jeżeli nie możesz wstąpić do kaplicy, pogrąż się w modlitwie tam, gdzie jesteś, chociaż przez króciutką chwilę.

Można wyliczyć trzy warunki wysłuchania modlitw zanoszonych w tej godzinie:

  1. modlitwa ma być skierowana do Jezusa,
  2. ma mieć miejsce o godzinie trzeciej po południu,
  3. ma się odwoływać do wartości i zasług męki Pańskiej.

W tej godzinie – obiecał Pan Jezus – uprosisz wszystko dla siebie i dla innych; w tej godzinie stała się łaska dla świata całego – miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość.

5. Szerzenie czci Bożego Miłosierdzia – Uczynki Miłosierdzia

Omawiając postacie nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, wymienić należy także i tę postać: szerzenie czci Miłosierdzia, bo i do niej odnoszą się pewne obietnice Chrystusa: Dusze, które szerzą cześć miłosierdzia mojego, osłaniam je przez życie całe, jak czuła matka swe niemowlę, a w godzinę śmierci nie będę im Sędzią, ale miłosiernym Zbawicielem.

Istotą kultu Miłosierdzia Bożego jest postawa chrześcijańskiej ufności względem Pana Boga i czynnej miłości wobec bliźnich. Pan Jezus żąda zaufania od swych stworzeń i pełnienia uczynków miłosierdzia: czynem, słowem lub modlitwą. Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie bliźnim, nie możesz się od tego usunąć ani wymówić, ani uniewinnić. Chrystus pragnie, aby Jego czciciele wykonali w ciągu dnia przynajmniej jeden akt miłości bliźniego z miłości do Niego.

Szerzenie czci Miłosierdzia Bożego niekoniecznie wymaga wielu słów, ale zawsze chrześcijańskiej postawy wiary, zaufania Bogu i stawania się coraz bardziej miłosiernym. Przykład takiego apostolstwa dawała w swoim życiu Siostra Faustyna.

 

 

 DROGA KRZYŻOWA

Celem Ekstremalnej Drogi Krzyżowej jest spotkanie z Bogiem.

„…Ekstremalna Droga Krzyżowa to prawdziwe ćwiczenie duchowe, po którym człowiek może zostać rzeczywiście przemieniony…”

Można przeżyć Drogę Krzyżową w kościele, siedząc w ławce i słuchając rozważań. Można na stojąco, siedząco, w samotności lub w tłumie ludzi zgromadzonych na tym nabożeństwie. Każdy sposób jest inny, nie ma lepszych czy gorszych.

Ci, którzy już  szli , mówią, że było to wyzwanie, głębokie przeżycie, doświadczenie własnej słabości i chociaż ułamka ciężaru, jaki dźwigał Jezus podczas Swojej Drogi. Bo inaczej patrzy się na Jego cierpienie z ciepłej ławki, inaczej gdy stopy pełne są odcisków, a nogi odmawiają posłuszeństwa…

Słowa uczestników poprzednich edycji Ekstremalnej Drogi Krzyżowej:

  • „Każdy ma w głowie swoje sprawy, intencje, problemy; każdy ma powód, dla którego idzie.”
  • „To wyzwanie, możliwość poczucia Drogi Krzyżowej w inny sposób niż zazwyczaj – fizycznie. Przez natłok pracy nie było czasu, żeby iść na normalną Drogę Krzyżową do kościoła, a ta jest w nocy, więc czas się znalazł.”
  • „Chęć sprawdzenia się, utożsamienia z Chrystusem. Bierzemy na drogę nie tylko krzyż brzozowy, bierzemy swoje drobne krzyże.”
  • „To ciekawe doświadczenie. Dla niektórych na pewno forma pokuty. Był czas przemyśleć pewne rzeczy, był czas na medytację, wyciszenie się.”
  • „Nie warto żyć normalnie, trzeba żyć ekstremalnie. Wysłuchanie rekolekcji wiekopostnych w kościele to nie są żadne ćwiczenia duchowe. Tu, podczas Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, wiara styka się z decyzjami woli, emocjami. To jest prawdziwe ćwiczenie, człowiek rzeczywiście może być potem przemieniony.”

Ekstremalna Droga Krzyżowa odbyła się po raz pierwszy w 2009 roku. Idea akcji narodziła się w trakcie spotkań Męskiej Strony Rzeczywistości, a jej twórcą jest ksiądz Jacek Stryczek, Prezes Stowarzyszenia WIOSNA.

Wyzwanie

Zadanie jest jasne: do przejścia ponad 40 km, w nocy, w milczeniu, zdani na własne siły, w głowie rodzą się pytania:

  • Czy to na pewno dla mnie?
  • Czy dam radę?
  • Właściwie, po co tak iść całą noc? I to jeszcze w piątek, po całym tygodniu pracy, nauki…
  • Czy to nie jest jakieś szaleństwo? Przecież można też „zwyczajnie” w kościele…

Wyzwanie jest rzucone – podjąć, czy nie? Każdy decyduje sam!

Droga

Drugi etap – wyzwanie podjęte, pierwsze setki metrów, kilka kilometrów już za mną.

Jest normalnie, po prostu idę, co jakiś czas stacja, krótka modlitwa – tekst rozważań czytany w świetle czołówki, jeśli aura sprzyja, nie grzęznę w błocie lub kałuży, jest całkiem w porządku, nic wielkiego – zwykły marsz.

Przywołanie tekstu rozważań w czasie marszu wcale nie jest takie trudne. Kolejne metry za mną, idę zgodnie z opisem, nawet całkiem żwawym tempem, szybkie spojrzenie na mapkę, opis trasy.

do końca jeszcze szmat drogi…

Zmaganie

Może zacząć się na 18, 25, 30 albo jeszcze innym kilometrze, może minąć lub zostać do końca – raczej zostanie. I dobrze, bez niego nie ma EDK.

Doświadcza się go różnie, bolące stopy, brak sił, zimny deszcz na twarzy.

Stacja, modlitwa, głośne czytanie rozważań, czasem ze zmęczenia plącze mi się język. Boli każdy krok, przywołanie w myśli treści rozważań i medytacja jest naprawdę trudne. Cierpienie koncentruje na sobie.

          Paradoksalnie, właśnie wtedy, gdy od wyczerpania i zmęczenia nie mogę uciec, gdy chcąc iść dalej muszę się z nim w każdej sekundzie mierzyć, gdy nie mam już sił i chęci, właśnie wtedy mogę odkryć, że poza wiarą właściwie nie mam innego powodu żeby iść. Tutaj zaczyna się „prawdziwe ćwiczenie duchowe” przejście z abstrakcyjnej przestrzeni myśli, rozważań, dyskusji do czegoś bardzo realnego.

Zmaganie, pokazując mi prawdę o własnych ograniczeniach może też bardzo pomóc otworzyć się na medytację i modlitwę.

Spotkanie

        Tylko o to chodzi w EDK. Cała reszta jest nieważna. Milczenie, modlitwa, medytacja, długa nocna trasa, to wszystko „tylko” po to, nie ma innego celu. Dublin, Galway, Warszawa, Spitsbergen – miejsce nie jest istotne. Na trasę wyjdzie pół tysiąca osób czy wyjdę sam – to również bez znaczenia.

CUDA EUCHARYSTYCZNE

Podejmujemy zadanie  zapoznawania czytelników z cudami Eucharystycznymi jakie zdarzyły się w Polsce i na świecie. Jeśli uda się zrealizować ten ciekawy pomysł, spróbujemy opisać te niezwykłe zdarzenia, których w historii chrześcijaństwa było aż 132.

Na początek proponuję zdefiniowanie tego niezwykłego zjawiska. Encyklopedia lakonicznie podaje krótką formułkę: „ Cud eucharystyczny – to zespół zjawisk związanych z Sakramentem Eucharystii uznawanych przez katolików i prawosławnych za nadprzyrodzone.

      Sięgając zaś do sedna tematu, trzeba przypomnieć dogmat Kościoła katolickiego spisany podczas Soboru Laterańskiego IV , w 1215 roku, gdzie stwierdza się , iż w czasie Eucharystii chleb i wino zamieniają się w rzeczywiste Ciało i Krew Jezusa Chrystusa ( transsubstancjacja).

        W liturgii naszego Kościoła podczas Eucharystii używany jest chleb pszenny, niekwaszony oraz wino naturalne – niesłodzone , z winogron. Aktu transsubstancjacji może dokonać jedynie Kapłan, wzbudzając w sobie intencję przemienienia chleba (hostii) i wina, w Ciało i Krew Jezusa Chrystusa. Dzieje się to w czasie Modlitwy Eucharystycznej. Ten moment mszy nazywany jest Przeistoczeniem. Sama przemiana substancji eucharystycznej w Ciało i Krew jest jednak tajemnicą tak wielką, że nie da się konkretnie uchwycić momentu, w którym to się dzieje. Dlatego mówi się, że cała Modlitwa Eucharystyczna jest konsekracją, począwszy od Prefacji do Doksologii końcowej.

       Doktryna przeistoczenia zakłada, że przemiana chleba i wina jest trwała, to znaczy, że po skończonej mszy pozostałe hostie pozostają Ciałem i Krwią Chrystusa. Te konsekrowane hostie przechowywane są w tabernakulum. Wiarę w to wyrażamy w katolickim kulcie Najświętszego Sakramentu, w adoracjach, procesjach, zwłaszcza podczas święta Bożego Ciała.

   Cuda eucharystyczne są świadectwem danym nam przez Pana Boga, na potwierdzenie podstawowych prawd i najwznioślejszej tajemnicy religii katolickiej.

     Pan nasz przychodzi do nas cały i prawdziwy, najmniejsza zaś cząstka konsekrowanej Hostii, oraz najmniejsza kropla konsekrowanego „Wina”, są Chrystusem zawsze całym i niepodzielnym. Aby godnie przyjąć Komunię Świętą trzeba być w stanie łaski uświęcającej, a więc bez grzechu ciężkiego. Poza stanem łaski, trzeba nam przed przystąpieniem do Sakramentu Eucharystii pobożnego skupienia, a także odpowiedniego (godzinnego) postu. Nie pijemy, nie jemy, możemy przyjąć tylko konieczne lekarstwa.

     Cuda eucharystyczne zdarzały się od początku istnienia chrześcijaństwa. Ich szczególny rozkwit miał miejsce w momencie gorących teologicznych debat na temat samej eucharystii. W Kościele toczył się spór, czy konsekrowana hostia jest rzeczywistym ciałem Chrystusa, czy też może jedynie symbolem. Cud w Legnicy wpisuje się w scenariusze znane od lat.

           Podczas podobnych debat w średniowieczu Chrystus objawił się św. Juliannie z Cornillon. To m.in. za jej sprawą doszło do ustanowienia święta Bożego Ciała, najpierw w jednej z niemieckich diecezji. Cudem, który potwierdził prawdziwość objawień, była „krwawiąca hostia” w Bolsenie. Korporał, na który spadły krople krwi, jest do dziś przechowywany w miejscowej katedrze.

       Najsłynniejszy cud eucharystyczny miał miejsce we włoskim Lanciano w VIII wieku. Kapłan, który nie wierzył w przeistoczenie chleba i wina w ciało i krew Chrystusa, doświadczył cudu podczas wypowiadania słów konsekracji. Hostia zamieniła się we fragment ludzkiego ciała, zaś wino stało się krwią.

       Cud został przebadany przez naukowców w 1976 roku. Okazało się, że przechowywana w Lanciano relikwia to fragment ludzkiego mięśnia sercowego oraz ludzka krew grupy AB. Tę samą grupę krwi znaleziono na Całunie Turyńskim.

       Kolejne cuda eucharystyczne zdarzały się również w Bolsenie i Orvieto, Sienie, Macarenie, Asti, Alatri, San Pietro a Patierno, Augsburgu i innych miejscach. W ostatnich latach najsłynniejsze cuda eucharystyczne miały miejsce w Buenos Aires (1996 rok), Lourdes (1999), Sokółce (2008 rok), Guadalajarze (Meksyk, 2013 rok) i Legnicy (2013 rok). W sumie książka „Cuda eucharystyczne” autorstwa Joan Carroll Cruz opisuje 130 przypadków podobnych wydarzeń odnotowanych w różnych miejscach świata.

        Niewielu ludzi wie, że jeden z podobnych cudów zdarzył się również podczas mszy z udziałem Jana Pawła II. W 1984 roku podczas prywatnej mszy papieża w Watykanie doszło do przemiany hostii w ciało, podczas udzielania komunii. Sprawę opisała Koreanka, która doświadczyła cudu. Papież nie skomentował sprawy, jedynie pobłogosławił kobietę.

         Kamery zarejestrowały nawet jeden z cudów eucharystycznych. Chodzi o ten w Lourdes z 1999 roku. Na nagraniu widać, jak hostia podczas konsekracji unosi się na wysokość kilku centymetrów. Także ten opłatek zamienił się potem w ludzkie ciało.

 Na początek nowego cyklu, zapoznamy się z niektórymi polskimi cudami eucharystycznymi, a wydarzeń tych historia zapisała aż siedem.

Cud w Sokółce

Głośny przypadek cudu eucharystycznego miał miejsce w podlaskiej Sokółce. W październiku 2008 roku hostia, która upadła na ziemię, została przeniesiona do naczynia z wodą, gdzie miała się rozpuścić. Zamiast tego po tygodniu w wodzie resztki opłatka nabrały czerwonego koloru. Kapłani umieścili pozostałe fragmenty na korporale (białej chuście) i przenieśli do prywatnej kaplicy.
Czerwony materiał przebadali specjaliści, którzy orzekli, że hostia w niewytłumaczalny sposób połączyła się z fragmentem mięśnia sercowego. 
Wyniki tych badań zostały podane w wątpliwość. Wskazywano, że nie przeprowadzono testów DNA, które pozwoliłyby ustalić, czy tkanka należała do człowieka. Badań nie chciał kontynuować arcybiskup białostocki Edward Ozorowski. Stowarzyszenie Racjonalistów złożyło nawet zawiadomienie do prokuratury, w związku ze znalezieniem i bezprawnym przetrzymywaniem fragmentu ludzkiej tkanki w kościele. Prokuratura umorzyła jednak postępowanie.

         Kościół podkreśla, że katolicy nie muszą wierzyć w cuda eucharystyczne. Jednak wiele szczegółów tych spraw rodzi pytania. Przebadane przez naukowców próbki często określane są jako fragmenty „serca w agonii”. Także grupa krwi AB powtarza się niemal w każdym badaniu. Co ciekawe, to ta sama grupa, która znaleziona została na Całunie Turyńskim. Eksperci wskazują, że grupa ta jest bardzo rzadka. Występuje u ok. 7-8 proc. ludzi. W większości u mieszkańców Bliskiego Wschodu i Izraela.

Źródło: www.jacek-legnica-sanktuarium.pl/

Cud eucharystyczny w Głotowie w 1290 roku

      Głotowo to wieś położona w województwie warmińsko – mazurskim, w powiecie olsztyńskim, w gminie Dobre Miasto, w dolinie rzeki Kwieli.

      Jak wieść niesie, w Głotowie miało miejsce takie oto cudowne zdarzenie. Jakiś, nieznany bliżej, rolnik orał sochą pole, gdy nagle woły ciągnące sochę, po wykopaniu sporej grudy ziemi, znieruchomiały i odmówiły pracy. Oracz daremnie machał batem, był bowiem koniec dnia i praca też zbliżała się ku końcowi, więc było mu śpieszno. Woły ani rusz nie dawały się poruszyć. Nagle rolnik uświadomił sobie, że pole rozjaśniało się jak w południe, a blask rozchodził się gdzieś z podziemi oświetlając klęczące woły zapatrzone w jeden punkt. Źródłem jasności okazały się oblepione ziemią resztki jakiegoś naczynia. Tym naczyniem było pozłacane, srebrne cyborium, zawierające nienaruszoną Hostię.

     Hostia została procesyjnie, z wielkim szacunkiem i pobożnością przeniesiona do kościoła w Dobrym Mieście. W dziwny, niewyjaśniony sposób, wkrótce z powrotem znalazła się na miejscu wykopania, na polu w Głotowie. Incydent ten został odczytany jako wskazanie miejsca, gdzie cudowna Hostia powinna pozostać na zawsze. Tam też zbudowano nowy, murowany Kościół.

      Dokumenty historyczne wskazują, że na owym polu, stał niegdyś drewniany kościółek pw Św. Andrzeja. W zawierusze historii, w czasie najazdu Litwinów, został spalony, a cyborium wraz z Hostią prawdopodobnie wówczas zaginęło, przysypane ziemią.

Światło na bagnie

Chciwość ludzka jakże często prowadzi do grzechu. Tak też zdarzyło się w Krakowie, gdzie grupa ludzi, owładnięta chęcią zbicia pieniędzy w sposób bardzo nieuczciwy wdarła się ukradkiem i potajemnie, w czasie oktawy Bożego Ciała, do parafialnego kościoła pw. Wszystkich Świętych i skradła miedzianą, grubo złoconą monstrancję z Najświętszym Sakramentem. Zorientowawszy się, że monstrancja jest miedziana, a więc niezbyt dla złodziei wartościowa, bojąc się zasłużonej kary, w razie złapania, złodzieje wrzucili ją do zarosłego krzakami bagna. Miejsce znajdowało się niedaleko kościoła św. Wawrzyńca, który był wówczas kościołem parafialnym należącej do kapituły krakowskiej wsi Bawół, w której potem król polski Kazimierz II założył i ufundował miasto Kazimierz.
Na owym bagnie płonęły we dnie i w nocy światła niebieskie, co napawało lękiem okolicznych mieszkańców. Im więcej ludzi dowiadywało się o tym zjawisku, tym częściej zaczęto mówić o cudzie. Wreszcie doniesiono o tym biskupowi krakowskiemu Bodzęcie, jego czcigodnej kapitule oraz królowi Kazimierzowi II. Ci uznali, że ukazanie się tylu i tak wielkich świateł niebieskich nie może dziać się bez przyczyny, zarządzili więc procesję, która z chorągwiami, pieśniami i hymnami wyruszyła na miejsce, by zbadać tajemnicze światła.

      Przybywszy nad bagno stwierdzili, że jest to jasno oświetlona monstrancja, ta skradziona i do tej pory nie odnaleziona. Odnieśli więc procesyjnie przedmiot kultu do kościoła Wszystkich Świętych, a król przyrzekł, że w miejscu odnalezienia Najświętszego Sakramentu wybuduje z cegły piękny kościół na cześć Bożego Ciała. Budowę świątyni rozpoczęto w 1341 roku.

       Tyle o powstaniu kościoła Bożego Ciała mówi Jan długosz, stając się kronikarzem cytowanego później we wszystkich źródłach historycznych zdarzenia .

 Skarb w miodzie

         Jest wiek XV. Południe Polski i niewielka miejscowość Jankowice Rybnickie. Czasy niespokojne, w których ziemię Polską nawiedzały oddziały wojujących husytów, (chodzi o ruch religijny i polityczny powstały w Czechach, a utworzony przez Jana Husa).  Kapłan Walenty jedzie na koniku do pobliskiej wsi, do Bijasowic, gdzie akurat umiera kmieć i prosi księdza o ostatnią posługę. Tak więc jedzie ksiądz z sakramentami, na szyi niewielka bursa z korporałem, niewielką pateną, ampułką oleju dla chorych i konsekrowaną Hostią. Jedzie przez las i spotyka oddział husytów . Ksiądz wie co to znaczy, salwuje się ucieczką ale dostrzega na pobliskim dębie miejsce, w którym bezpiecznie chowa bursę z Przenajświętszym Sakramentem. Strzały heretyków dosięgają go i ksiądz Walenty umiera. Z ukrycia zajście obserwował syn umierającego kmiecia, może wyszedł księdzu na spotkanie, a może to on powiadomił i zaprosił księdza w imieniu ojca? Wieś została spalona, wielu ludzi zginęło. Ignacy (bo tak miał na imię świadek zbrodni) z czasem został paulinem , członkiem zakonu Św. Pawła – Pierwszego pustelnika. Po latach, już jako starzec, odwiedził rodzinną wioskę, która była niestety tylko ruiną.

         Ignacy odnalazł dąb, w którym ks. Walenty schował bursę i z rozrzewnieniem wspominał przeszłe dzieje rozmawiając z gajowym, który przechodził akurat w tym czasie. Okazało się, że ów gajowy dobrze zna wielki, stary dąb, którego ludzie lękali się z powodu poświaty, jaką nad nim się ukazywała.

          Stary, mądry paulin domyślił się skąd ta poświata i zaczął szukać. Na wielkim dębie mieszkały pszczoły, Ignacy bez leku zajrzał do ula i tam wśród plastrów miodu, w miodowym okryciu przechowała się bursa z całą swoją zawartością i najważniejsze – nienaruszoną, konsekrowaną Hostią. Tak to odnalazł się Skarb, który stał się źródłem i początkiem niezwykłego Sanktuarium Bożego Ciała w Jankowicach Rybnickich.

 CUD W LEGNICY

       Wydarzenie z parafii św. Jacka „nosi znamiona cudu eucharystycznego”, twierdzi biskup Zbigniew Kiernikowski. W specjalnym komunikacie biskupa czytamy: „Na Hostii, która 25 grudnia 2013 roku przy udzielaniu Komunii świętej upadła na posadzkę i która została podniesiona, i złożona do naczynia z wodą, po pewnym czasie pojawiły się przebarwienia koloru czerwonego. Ówczesny Biskup Legnicki Biskup Stefan Cichy powołał Komisję, której zadaniem było obserwowanie zjawiska. Proboszcz przyjmuje cud jako znak od Boga, by jeszcze bardziej czcić eucharystię. Rzecznik Diecezji Legnickiej ks. Waldemar Wesołowski przyznaje, że wydarzenie w legnickim kościele jest wyjątkowe. – W Polsce podobny cud eucharystyczny wydarzył się w Sokółce na Podlasiu, a na całym świecie jest ich zaledwie 13 – mówi rzecznik kurii.
Czytaj więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/dolny-slask/a/cud-w-legnicy-w-hostii-odnaleziono-tkanki-ludzkiego-miesnia-sercowego,9857266/.

To kolejny w ostatnich latach cud eucharystyczny, jaki miał miejsce na terenach Polski. Dodatkowo w badaniu niemal identycznego wydarzenia, które miało miejsce w 1996 roku, uczestniczył kard. Bergoglio, obecny papież Franciszek.